niedziela, 20 lipca 2014

nieuzasadniona melancholia lub powód jeszcze nieodkryty

Wielką podróż
zacząć
od smutku.

Położyć się
w lekkim deszczu
na ciepłej ziemi

pokryć kurzem
przestać być kałużą
ewoluować w brudne powietrze

pozwolić innym
zadeptać.
Roznieść wiatrowi.

Na podeszwie w sól morza
dać się unieść
do dna

nieuważnej pszczole
wlepić się
w miód.

Ani jednego
kroku
więcej.

"sekunda po"

sobota, 5 lipca 2014

"jak powstaje burza"

To jest zaraz PO. "Burzy". Nieważne.


nie rozpadaj się na
złośliwy smutny deszcz wieczorny
tak jak ja
spokojnie niebem płyń

nie daj się rozwiać
trzymaj melancholię na wodzy
niech cię klei
w lepki stabilny kształt

jest taki ptak
co rano nurkuje przez moje serce
i samolot o dziewiętnastej pięć
wzdłuż kręgosłupa sunie mi

szybuję ku tobie
po śladach ich lotu
widują cię
jak drżysz samotnie na wietrze

wytrzymaj ja cię
oplotę ramionami
aż gromy 
rozświetlą ziemię

odbierzemy spokój
cieniom
nim znikniemy jak cukier
w herbatach przemokniętych ludzi

niedziela, 29 czerwca 2014

bełkotanie cdn

serce mi charczy do kawy
flegmą

a ty mi tu
o pogodzie

"krótki wiersz z deszczowego poniedziałkowego poranka"

wtorek, 24 czerwca 2014

ulotność

Ostatnio przejawiam nadproduktywność.



jestem twoim
papierosem
powoli rodzi się w tobie
moja choroba

dojrzewałam długo
w słońcu
byś mnie mógł przez moment
rozpalić

w ciemną noc
ssać
drażnić
czerwony punkt

gaś, to już parzy
otwórz okno
nie można mieć
dymu

"ulotność"


PS. dobrze przyjęty na poezja-polska.pl

piątek, 20 czerwca 2014

trumna z hamakiem

W ramach bełkotu.


uwić gniazdo demonom
niech się bujają jak małpy
na wystruganych żerdziach
niech piją na umór tłuką butelki
nikt nie wezwie policji
pobłogosławiony burdel
zgoda na rozkwit niebytu bo
przecież to tylko ja
dzielenie na części popękanej całości
rozedrgany różowy hamak
sprzedawany wyłącznie z trumną

wyścielona błękitnym aksamitem
roztarganym
każdy demon ciągnie w swoją stronę

"cyrk niepodzielności (trumna z hamakiem)"

wtorek, 17 czerwca 2014

kołysanka dla serca

jestem białą flagą
zerwaną przez wiatr
nikt już jej nie pojmie

smukłym masztem
złamanym, opartym czubkiem o wrak
który go wykarmił

jestem zawodem jeńca
co nie ujrzał gwiazd
po wypuszczeniu z niewoli

zmarnowanym startem
gdy ulewny deszcz
zmywa linię mety


nie błagam o litość
nie należy mi się
nie proszę o czas

ciemnieje mi w oczach
lecz ratunek daj
komuś potrzebującemu

nie chcę już nic znaczyć
nie nadawaj nazw
temu, co się dzieje

nie szarp się i nie płacz
nie usłyszą cię
twoi przyjaciele

jestem tylko ja
kładę cię już spać
tutaj, w tym popiele

jeśli chcesz śnić, śnij
to nie moje sny
nie moje pragnienie

zostaw mnie tu i
nie budź mi się już
przestań być brzemieniem

obiecuję, że
już nie ockniesz się
złączysz z nieistnieniem

jeśli wiedzieć chcesz
czy to drugie też
czeka ten sam los

ono dawno śpi
nie śni mu się nic
to tylko wspomnienie


jestem kapitanem
tratwy w morzu piasku
uśmiecham się do burzy

wciska mi się w nos
szarobury proch
śpisz już, mam nadzieję

poniedziałek, 9 czerwca 2014

szklanka straconego czasu

jeśli jest za późno dla ciebie
mój też odjechał.
pociąg, autobus, nie wiem
ostatni.

jeśli jest za późno
niech ci się przyśni
wielka podróż.
nie muszę tam być.
właściwie nie może mnie tam być.
urzeczywistniał mnie tylko ten ostatni

jeszcze jestem przed peronem
przystankiem
ale gdy zobaczę
wygasłą tablicę rozkładów

mam nadzieję, że znika się łagodniej
niż umiera.